fbpx

Zdanie, którego już nigdy sobie nie powiem. Ty też go nie mów!

Posted on 8/grudzień/2015


Problem:

To jest akurat mój problem. Dziś z rana syn nie poszedł do przedszkola, bo ma katar i kaszel. I mega płakał, bo baardzo lubi przedszkole. Uwieszał mi się na ramieniu, a jak wyszłam z domu to pobiegł za mną, bo chciał tak bardzo jechać. Potem jeden z klientów ni stąd, ni zowąd odmówił wykonania dla niego naszej usługi. Waaażnej, naprawdę waaażnej dla nas usługi. Byliśmy tak blisko.

Kurcze, jest dopiero 9.00 rano, co dalej przyniesie dzień? I wtedy autentycznie (!) przypomniałam sobie zdanie, którego już dawno postanowiłam już nigdy nie wypowiadać:

Rozwiązanie:

I nie wypowiem go ani na głos, ani w myślach. A jak mi samo wpadnie do głowy, chociażby przejdzie przez myśl, od razu zbiorę się w sobie i powiem „Przestań!!!” . Tak było dziś rano. Walnęłam się w głowę zanim to zdanie zapanowało nad wszystkim.

Ty też nie pozwalaj sobie na wypowiadanie tego zdania. W jakiejkolwiek formie językowej, w jakiejkolwiek sytuacji.

 

Czego nie wolno mówić sobie, czego nie wolno mówić też innym?

 

Nie nadaję się do tego.

 

Zdanie to ma różne formy i sprytnie zagnieżdża się w naszej głowie. A myśli z głowy przechodzą do czynów, czyny zaś to działania, które gdy są słabe u podstaw, nie generują wyników. Zatem słabe myśli –> słabe działania –> słabe wyniki.

A tutaj przykłady i odmiany toksycznego zdania:

  • Nie nadaję się do zarabiania pieniędzy.
  • Nie nadaję się do wychowania dzieci.
  • Nie nadaję się do prowadzenia firmy.
  • Nie nadaję się na dobry materiał na szefa / żonę / ojca itp.
  • Nie nadaję się do tej roboty.
  • Nie nadaję się do gotowania.
  • Nie nadaję się do inwestowania.

Zapytaj sam siebie, czy się nie nadajesz, czy zwyczajnie nie chcesz. Bo jeśli bardzo chcesz, to musisz się nadać. Tu nie ma drugiej opcji.

 

(fotka z freeimages.com; czarny koń – dobór nieprzypadkowy)

2 komentarze

  1. Ano właśnie! Często”nie nadaję się do tego” idzie w parze z „nie jestem dość dobry” itp. Po pierwsze świadomość, i uważność, potem eliminacja takich wewnętrznych krytykantów. Warto.

    Post a Reply
    • Iwona, właśnie – to często też idzie w parze z: „nie dam rady.”

      Post a Reply

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *